Reklama Kuriera
Konkurs
Praca
praca1.png
Menu Serwisu
Strona Główna
Fortuna Radzi
Okładka książki
Kontakt z redakcją
Nasze Akcje
Zdrowie
Masz Prawo
Witamy na Świecie
FotoGaleria Kuriera
Powiat Kontakt
Archiwum Kuriera Gmin
Reklamy i Ogłoszenia
GazetyLokalne.pl
Sport
Baseball
Boks
Kickboxing
Koszykówka
Lekkoatletyka
Piłka Nożna
Pływanie
Siatkówka
Tenis Stołowy
Zapasy
Pozostałe
Co? Gdzie? Kiedy?
Logowanie





Nie pamiętam hasła
Nie masz konta? Załóż sobie
Strona Główna arrow Archiwum Kuriera Gmin arrow Rocznik 2010 arrow 8. Na zdrowie
8. Na zdrowie

Dlaczego nie słyszymy?

Rozmawiamy z Magdaleną Sowizdraniuk, protetykiem słuchu, prowadzącą gabinet audiologiczny Centrum Dobrego Słuchu w Wołowie

– Co jest przyczyną dość dużej wciąż ilości wad słuchu w naszym społeczeństwie?
– Moim zdaniem najbardziej nieświadomość rodziców, którzy nie wiedzą, jak rozpoznać, że z ich dzieckiem coś się dzieje. Często jest tak, że najważniejszy okres kształtowania się aparatu mowy i słuchu u dzieci, czyli czas od 0 do 3 roku życia, kiedy najwięcej można pomóc dziecku z problemami słuchowymi mija, zanim nastąpi diagnoza. Częsta jest sytuacja, że dziecko jest uważane za krnąbrne, bo nie reaguje na polecenia rodziców, później niż rówieśnicy zaczyna mówić albo, w zależności od schorzenia, bardziej lub mniej bełkotliwie. Później słabiej sobie radzi w szkole, bo nie słyszy tego, co mówi do niego nauczyciel – stąd prosta droga do uznania go za upośledzone umysłowo i skierowanie do szkoły specjalnej. Jeśli nawet dziecko nie trafi do niej, to w tej masowej jest uznawane przez rówieśników za odmieńca, bo z powodu niedosłuchu ma z nimi utrudniony kontakt. Do tego mogą dojść zaburzenia emocjonalne. Łatwo wtedy o przyklejenie mu łatki upośledzonego umysłowo albo autystyka.

– Są sposoby na uniknięcie takiego scenariusza?
– Od czasu gdy Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zapewniła większości oddziałom noworodkowym aparaty do przesiewowego badania słuchu u niemowląt, ten problem występuje znacznie rzadziej, ale wciąż istnieje. Z okresu, kiedy nie było badań przesiewowych, mogę podać przykład pacjenta, który do mnie trafił. Dziecko w wieku szkolnym niewłaściwie diagnozowane, badane przez różne punkty wykonujące badania słuchu, w których „specjaliści” przekonywali rodziców, że trzeba dziecko tylko leczyć. Komu wierzyć, jeśli nie specjalistom? Często jest tak, że leczenie przynosi efekty, ale to zależy od rodzaju uszkodzenia, a to widać w najprostszym badaniu (audiometria tonalna), jednak w tym też badaniu od razu widać, kiedy dziecko ma problem dający się leczyć farmakologicznie, a kiedy powinno mieć aparaty słuchowe. Nie mając świadomości i wiedzy medycznej rodzice nie mogli wiedzieć, że ich dziecko ma niedosłuch wynikający nie tylko z choroby ucha, ale też z innego uszkodzenia, które uniemożliwia prawidłowy rozwój mowy. W tej chwili dziecko kwalifikuje się do noszenia aparatów słuchowych, jednak bełkotliwa mowa pozostanie niezmieniona, nawet przy dużym wysiłku rehabilitacyjnym. W małych miejscowościach i wsiach wciąż jest problem nieświadomości rodziców co do tego, na co zwrócić uwagę w rozwoju dziecka i jego zachowaniu, aby w porę uchwycić różnice i jak najszybciej je wyeliminować. Problem też stanowi dostęp do specjalistów. Przeprowadzone badania słuchu u dzieci w wieku szkolnym wykazały zaburzenia u ok. 10 proc. przy czym ten odsetek był najniższy w środowisku miejskim, a najwyższy na wsi.

– Dlatego znalazła się pani w Wołowie?
– Pracowałam wcześniej we Wrocławiu, ale po studiach na kierunku protetyka słuchu, postarałam się o dotację unijną na otworzenie gabinetu audiologicznego i protetyki słuchu w Wołowie, bo po kilku latach obserwacji doszłam do wniosku, że ludzie z miejscowości oddalonych od Wrocławia mają więcej barier w dotarciu do mnie i rezygnują z pomocy. Dlaczego Wołów? Także ze względów sentymentalnych – moja rodzina wywodzi się z tych okolic.

– Co to za zawód protetyk słuchu? Brzmi, jakby pani robiła protezy uszu…
– To stosunkowo nowy zawód. Postęp w leczeniu schorzeń związanych ze słuchem spowodował powstanie wąskich specjalizacji. Zajmuję się oceną stopnia i charakteru niedosłuchu pacjenta, u którego w porozumieniu z laryngologiem ustalam wskazania do protezowania słuchu i dobieram urządzenia poprawiające słyszenie. Ten zawód powstał jako odpowiedź fizyki na rozwój medycyny, bo protetyka słuchu jest kierunkiem wydziału fizyki współpracującym z laryngologią, audiologią i innymi pokrewnymi naukami.

– Kiedy należy skorzystać z wizyty w gabinecie audiologicznym? Już wtedy, gdy zaczynamy coraz głośniej słuchać radia czy telewizora?
– Oczywiście jak najszybciej. Ma to szczególne znaczenie w wypadku dzieci, w okresie kształtowania się słuchu, bo wtedy jest największa szansa na wyleczenie i uniknięcie konieczności protezowania słuchu. W przypadku dorosłych w trakcie związanego z wiekiem pogorszenia słuchu, także nie ma z czym zwlekać. Aparaty słuchowe nie zastąpią słuchu, mogą wzmocnić i wspomóc, ale ten istniejący. Gdy pacjent już nie słyszy, żaden aparat słuchowy mu już nie pomoże.

Rozmawiał gudhjem

» 1 Komentarz
1Komentarz
z poniedziałek, 15 marzec 2010 19:14przez Dobrego
z Magdaleną Sowizdraniuk, protetykiem słuchu, prowadzącą gabinet audiologiczny Centrum Dobrego Słuchu w Wołowie
» Wyślij komentarz
Email (nie będzie widoczny)
Nazwa
Tytuł
Komentarz
 podmiana znaków
Captcha Image Regenerate code when it's unreadable
 
następny artykuł »

Sonda Kuriera
Czy weźmiesz udział w wyborach samorządowych?
 
Galeria
Gościmy
Odwiedza nas 54 gości
Kontakt z redakcją
Zaproś nas na imprezę
Masz problem - pisz
Prześlij foto do redakcji

© 2010 www.KurierGmin.pl - Gazeta Powiatu Wołowskiego
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.